Strona główna / Informacje ogólne /

Nieobecny usprawiedliwiony – IX Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych

Pakamera - symbol

Nieobecny usprawiedliwiony – IX Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych

IX Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych

18 kwietnia 2015 roku kolejny raz odbędzie się akcja samorządu adwokackiego pod nazwą „Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych”. W tym dniu chętni adwokaci na terenie całego kraju udzielać będą bezpłatnych porad prawnych osobom najuboższym – a więc w założeniu organizatorów takim, których nie stać na uzyskanie porady prawnej na warunkach rynkowych.

Dla adwokatów zaangażowanie w wydarzenie jest dobrowolne, zaś sama akcja ma na celu niesienie pomocy najuboższym oraz przy okazji promocję nie tyleż indywidualnych kancelarii, co Adwokatury jako całości. Moja decyzja o rezygnacji z zaangażowania w IX Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych nie była decyzją łatwą. Wiele argumentów skłaniało mnie do wzięcia w niej udziału, jednakże równie wiele przeciwko takiej aktywności. Znalazły się wśród nich zarówno te leżące po stronie odbiorców darmowych porad, jak również przede wszystkim te, za które odpowiada samorząd adwokacki oraz władze państwowe (i te dwa ostatnie były decydujące).

Nie potrzebuję specjalnych „akcji” by działać pro bono

Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych został pomyślany jako akcja mająca na celu udzielanie pomocy prawnej osobom najuboższym, dla których droga po fachową pomoc może być często zamknięta lub bardzo kręta. Moje doświadczenia z poprzednich lat prowadzą do smutnego wniosku, że wiele osób nie jest w stanie tego uszanować. Tak jak na co dzień spotykam się z próbami wyłudzenia darmowej porady (niepoczuwanie się do obowiązku zapłaty, czy też telefoniczne prośby o porady na zasadzie „ja zajmę tylko chwilkę, ale niech mi Pan powie to czy tamto…”), tak tym bardziej przy okazji bezpłatnych porad część osób, które bez problemu mogłyby uzyskać poradę na warunkach rynkowych, bez skrępowania wręcz żąda darmowych porad argumentując, że „przecież w tym dniu mi się należy”.

Nie mam ochoty poświęcać swojego wolnego czasu, który mógłbym spędzić z rodziną, na udzielanie darmowych porad na tematy związane z:
– zabezpieczeniem się przed popełnieniem głupstwa przy dysponowaniu majątkiem za setki tysięcy złotych,
– prowadzoną z rozmachem działalnością gospodarczą,
– hurtową windykacją należności,
– podziałami majątku i działami spadku o wartościach setek tysięcy złotych,
– inne, które wynikają z problemów związanych z posiadaniem dużego majątku;

Nie są mi potrzebne żadne akcje by działać pro bono i pomagać najuboższym. W ramach prowadzonej praktyki adwokackiej wielu osobom pomagam nieodpłatnie albo za symboliczną odpłatnością. Robię to jednak na własnych warunkach: udzielam porad osobom, które moim zdaniem tego potrzebują oraz w czasie, który uznam za odpowiedni. Pozwala mi to zachować zdrową równowagę pomiędzy potrzebą serca i własnym sumieniem a potrzebami innych osób oraz powinnościami wynikającymi z wykonywania zawodu zaufania publicznego. Jednocześnie takie działanie pozwala mi uniknąć niesmaku związanego z niemalże wymuszoną darmową pracą na rzecz osób, które mogłyby zapłacić za korzystanie z moich usług. W takim dniu asertywność często okazuje się niewystarczająca do odmowy udzielenia porady osobom nieuprawnionym. Skuteczna odmową wymagałaby albo wszczęcia awantury albo chamskiego wyproszenia z kancelarii.

„Urzędówki” jako darmowe porady prawne

Kolejnym argumentem przeciwko zaangażowaniu się w Dzień Bezpłatnych Porad Prawnych są tzw. „urzędówki”, a więc sprawy, w których sąd dla strony ustanawia pełnomocnika lub obrońcę z urzędu, a następnie Skarb Państwa udaje, że ponosi koszty udzielenia takiej pomocy.

Prowadzenie spraw z urzędu jest obowiązkiem każdego adwokata. Niestety najczęściej pełnomocnik z urzędu wyznaczany jest w sprawach, których nie sposób uznać za dobrze płatne, a więc w sprawach ubezpieczeniowych i pracowniczych. Za prowadzenie tego rodzaju spraw adwokat może liczyć na wynagrodzenie w kwocie 60 złotych netto. Wynagrodzenie to jest niezależne od ilości rozpraw (a sprawy mogą trwać nawet kilka lat) i najczęściej nie pokrywa nawet kosztów biurowych takich jak koszt zakupu papieru, tonera czy kosztów korespondencji. O tym, że nie stanowi ono nawet symbolicznego wynagrodzenia za wykonaną pracę nie muszę wspominać. Nikt nie zdecydowałby się poświecić kilkunastu (czasem kilkudziesięciu) godzin pracy dla kwoty 60 złotych, mając również z tej kwoty pokryć wszystkie wydatki. Nawet w przypadku minimalnego wynagrodzenia za pracę (w 2015 roku jest to 1.750 zł brutto) stawka godzinowa wynosi ok. 10 zł brutto za godzinę pracy.

Wynagrodzenie za sprawy z urzędu nie zmienia się pomimo upływu 13 lat (nie przewidziano nawet podwyżki o stopę inflacji). Stawki wynagrodzenia zostały ustalone rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu i jedyne czego doczekali adwokaci, to obniżenie wynagrodzenia w niektórych typach spraw. Dlatego też z czystym sumieniem mogę napisać, że Skarb Państwa udaje, że ponosi koszty udzielenia pomocy prawnej z urzędu, a w rzeczywistości koszty te przerzuca na adwokatów, będących przecież przedsiębiorcami. Przedstawiciele żadnego innego zawodu nie są traktowani w podobny sposób.

Co mają wspólnego „urzędówki” z Dniem Bezpłatnych Porad Prawnych? Uważam, że samorząd adwokacki nie robi praktycznie nic by doprowadzić chociażby do próby urynkowienia wynagrodzeń w tego rodzaju sprawach, co bardzo skutecznie zniechęca mnie, jako adwokata, do angażowania się w jakiekolwiek zorganizowane akcje darmowej pomocy. Wolę pozostać przy własnej formie udzielania darmowych porad: komu chcę i kiedy chcę.

Aktywność samorządu adwokackiego

Śledząc ostatnie poczynania swojego samorządu zawodowego mam wrażenie, że jedynym pomysłem na jakąkolwiek „promocję” Adwokatury i adwokatów jest organizowanie różnorodnych akcji darmowych porad. Uważam, że nie tędy droga. Jeśli tak dalej będzie, to niedługo adwokaci będą udzielać tylko i wyłącznie bezpłatnych porad prawnych: w ramach Dnia Bezpłatnych Porad Prawnych, innych dni bezpłatnego poradnictwa, w sprawach z urzędu czy w tzw. „pakamerach” (o tym za chwilę). Dlatego też brak zaangażowania w akcję bezpłatnych porad traktuję jako bierny opór przeciwko braku pożądanej aktywności własnych władz samorządowych.

„Ustawa pakamerowa” czyli ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej

Politycy postanowili spełnić wyborcze postulaty i przystąpili do opracowania ustawy mającej zapewnić dostęp do fachowej pomocy prawnej osobom najuboższym (ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnej informacji prawnej oraz edukacji prawnej społeczeństwa). To potrzebny projekt, gdyż ilość osób prawnie wykluczonych jest ogromna. Mogą o tym świadczyć chociażby medialne doniesienia o kłopotach z komornikami, windykatorami czy sądami, które często w ogóle by nie zaistniały gdyby w porę została udzielona fachowa pomoc prawna.

Pomimo szczytnych celów i potrzeby uchwalenia ustawa „o nieodpłatnej pomocy prawnej, nieodpłatnej informacji prawnej oraz edukacji prawnej społeczeństwa” w środowisku adwokackim zdołała otrzymać pogardliwy przydomek „ustawa pakamerowa”. Niechęć do ustawy wynika tak z jej poszczególnych, niekorzystnych dla adwokatów zapisów, jak również z uznawanego za niewystarczające i niewłaściwe zaangażowania samorządu adwokackiego w prace nad tym projektem. O zastrzeżeniach do ustawy można przeczytać więcej w adwokackich grupach dyskusyjnych na portalu facebook.com oraz na blogu Palestra Polska (np. we wpisie Pakamery – jednak przymus).

Zastrzeżenia do ustawy sprowadzić można do kilku kwestii:
– ustawa nakłada na samorząd adwokacki dodatkowy obowiązek „zapewniania pomocy prawnej z urzędu, na zasadach określonych w odrębnych ustawach„, co w ocenie adwokatów może być początkiem do zmuszania ich do dodatkowej, darmowej pracy,
– wątpliwości budzi zakres pomocy jaka ma być udzielana za darmo oraz włączenie w nią sporządzania pism wszczynających postępowanie. W ocenie adwokatów jest to niewłaściwe, skoro ustawa nakłada również obowiązek sporządzenia pisma mającego na celu ustanowienie pełnomocnika z urzędu, do którego obowiązków należy sporządzenie również pierwszej pisma w sprawie. Dodatkowo sporządzenie takiego pisma jest często bardzo pracochłonne i może zająć nawet kilka dni, blokując innym osobom możliwość uzyskania bezpłatnej porady,
– ustawa nie przewiduje sytuacji, w której adwokat udzielający porady ma np. wyznaczoną rozprawę sądową, co wyłącza go z możliwości udzielenia porady,
– pomimo zapowiedzi najwyższych władz Adwokatury, że udzielanie porad w ramach projektowanej ustawy będzie dobrowolne, ostatnia wersja projektu przewiduje zupełnie coś innego – przymusowe udzielanie porad przez adwokata wyznaczonego przez samorząd zawodowy, w sytuacji gdy brak jest innych chętnych (art. 9 ust. 2),
– ustawa nakłada na adwokatów obowiązki sprawozdawcze, których zakres kolidować może z obowiązkiem zachowania tajemnicy adwokackiej,
– ustawa nie zawiera jasnych zapisów dotyczących wynagrodzenia adwokatów udzielających bezpłatnych porad prawnych. Nie wiadomo również czy kwota przewidziana na uruchomienie jednego punktu porad obejmuje wyłącznie wynagrodzenie adwokata czy również koszt lokalu („pakamery”), sprzętu, niezbędnego oprogramowania. Nie jest również jasne kto ma zapewnić i sfinansować warunki do świadczenia porad (lokal, sprzęt, kosztowne oprogramowanie prawnicze).

Podsumowanie

Mając na uwadze sposób traktowania adwokatów przez władze państwowe (brak dialogu, ignorowanie potrzeby zwiększenia stawek za „urzędówki”, nakładanie na adwokatów kolejnych prawie nieodpłatnych obowiązków – „pakamery”) oraz przez własny samorząd (niewystarczająca aktywność, sprowadzenie promocji Adwokatury głównie do organizowania darmowego poradnictwa, niechęć do słuchania adwokatów) nie czuję się w żaden sposób moralnie zobligowany do zaangażowania w kolejną akcję udzielania bezpłatnych porad. Podobnie myśli prawdopodobnie wielu kolegów i koleżanek skoro w 2013 roku darmowych porad udzielało w całym kraju 908 adwokatów a rok później już tylko 731.

Dlatego właśnie za wystarczające uznaję udzielanie darmowych porad na własnych zasadach. Osobom, które rzeczywiście potrzebują pomocy prawnej i nie są w stanie jej uzyskać z powodów finansowych, porady prawne będą przeze mnie udzielanie niezależnie od jakichkolwiek zorganizowanych akcji, pakamer czy przeróżnych przymusów. O tym jednak komu, kiedy i na jakich warunkach pomogę, zadecyduję sam.

Podziel się tym wpisem

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *